Baklava

Cudownie słodka i mocno aromatyczna- taka właśnie jest baklava. W dodatku bardzo prosta i szybka w przygotowaniu.

Między cieniutkimi i kruchymi płatami ciasta filo kryje się aromatyczne nadzienie z orzechów, a całość skąpana jest w przepysznym różanym syropie. Może być lepiej?

Myślę, że na karnawał taka baklava nadaje się idealnie. Ale uwaga- uzależnia!

DSC_0202

(przepis z fantastycznego bloga Mai Skorupskiej)

Baklava

1 opakowanie ciasta filo

125g masła klarowanego (lub więcej, dobrze mieć w pogotowiu zapas)

SYROP:

2 kubki cukru

sok z 1 cytryny

1/2 kubka wody różanej

NADZIENIE:

2 kubki bardzo drobno posiekanych orzechów włoskich lub migdałów

1/2 kubka cukru pudru

1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

3 łyżeczki mielonego cynamonu

1/2 łyżeczki zmielonych goździków

1/4 kubka wody różanej

SYROP: W garnuszku mieszam wszystkie składniki. Podgrzewam powoli, na małym ogniu, aż cukier całkowicie się rozpuści (można zamieszać co jakiś czas). Następnie gotuję syrop przez około 3 minuty. Zestawiam z ognia i odstawiam do całkowitego wystygnięcia.

NADZIENIE: Mieszam wszystkie składniki i odstawiam na bok.

CAŁOŚĆ: Rozpuszczam masło klarowane. Płaską blaszkę (np. tę z wyposażenia piekarnika) wykładam papierem do pieczenia. Kładę pierwszy arkusz ciasta filo i za pomocą pędzelka obficie smaruję go masłem. Przykrywam kolejnym arkuszem ciasta i znów smaruję masłem. W ten sam sposób układam 6-8 warstw ciasta (połowę wszystkich płatów ciasta filo). Na to wykładam nadzienie i rozprowadzam równo. Przykrywam arkuszem ciasta i dokładnie smaruję go masłem. Nakładam kolejny arkusz i znów smaruję. Tak samo postępuję z resztą arkuszy ciasta filo. Całe ciasto z wierzchu też smaruję masłem.

Ostrym nożem nacinam wierzch ciasta w romby. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180st (grzałka góra-dół) i piekę przez 30min. Potem zwiększam temperaturę do 220st i piekę jeszcze 10min. Cały czas pilnuję by ciasto nie spiekło się za bardzo, ma być złociste!

Po wyjęciu z piekarnika od razu polewam zimnym syropem.

Baklava najlepsza jest dopiero na drugi dzień.

Ola.